NAGRODY LITERACKIE 2014:
Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Wojciecha Siemiona- drugie miejsce w turnieju za wiersz " Od słowa ludzie nie umierają"
XV Srebrna Szyszka im. Ziemowita Skibińskiego- wyróżnienie za wiersz "Dobry człowiek"
  •  
    01. WARIAT W BIEGU
  •  
    02. WYZNACZAM PANU
  •  
    03. CZARDASZ TO TY
  •  
    04. MOŻE JAKOŚ TO BĘDZIE
  •  
    05. LAWINA I JUŻ
  •  
    06. ZBYT MOCNO
  •  
    07. MIRAŻE W GŁOWIE
  •  
    08. CHAPEAU BAS MUZYKO
  •  
    09. TROCHĘ SZALONA
  •  
    10. PORADZĘ SOBIE
  •  
    11. W KOSZULCE
  •  
    12. PARADISEA APODA
  •  
    13. TAKI MAŁY, TAKI INNY

MOŻE JAKOŚ TO BĘDZIE

/ Małgorzata Ciechomska /


Twój wiatr połamał mi skrzydła

był jak wiatrak

ustawiony w pozycji huraganu

pył opadał powoli efektem Tyndalla

lizał skrawki powietrza mijane na

zakrętach


Na środku ulicy przystanął

unieruchomiony wczorajszym snem

wycierał ślady pęknięć

lewe skrzydło ożyło

a drugie nie słuchało


Pomyślał że jakoś to będzie

nim się w pył rozpylił

i opadł na ziemię

może jakoś to będzie

TAKI MAŁY, TAKI INNY

We wrzosach polny mak

myśli - samotny

nie! jedyny

w tym naiwny


W śmiechu nieba mieni twarz

płatki czesze karmin czyści

czy nie powie że jest winny


Czego szuka

czemu wrzosy nie szumiały

taki mały polny mak

Tyle wrzosów wokół ciebie

teraz szumią liście

taki mały taki inny

ZBYT MOCNO

/ Małgorzata Ciechomska /


Nie myślałeś że czuję zbyt mocno

mówiłeś za to dużo

katarynka grała melodię

ulica pocieszała


Zbyt wiele oczekiwałeś

zmiany niemożliwe

zbyt wiele

bo wnętrze wrażliwe na złe słowa

wrażliwe na słowa


Może nazbyt gorliwie dmuchałeś

wystarczyło przytulić

to działa

tak nieostrożne wyczucie

płomień gaśnie


Zbyt wiele wspomnień umiera

to nasza karma kochany

może zapalisz świecę

postawisz w oknie

licząc że wskaże mi drogę


nie myślałeś że czuję zbyt mocno!

CZARDASZ TO TY

/ Małgorzata Ciechomska /


Znów polały się łzy

pytam samą siebie

dlaczego właśnie dziś


Ciche łzy na cały nasz świat

płynie Czardasz

Czardasz to ty


Może lepiej zostań sam

może pij samotnie

może odpal lont

cztery wina, whisky,

piwa dwa , o Czardasz!

C 2 H5 OH


Taki świat gitara gra

nuta fałszywa

Taki świat gitara gra


Taki świat kruche szkło

Adagio

Czardasz i ja

PARADISEA APODA

/ Małgorzata Ciechomska /


Mówisz o rajskim ptaku

co lata w obłokach

bez odpoczynku na ziemi

takim czystym i pięknym


Opowiadasz legendę

o ludziach co w ptakach

szukali dobra i piękna


Nieskalany złem paradisea

śpi w powietrzu

spija krople rosy

nie dotykając ziemi


Opowiadasz legendę

o ludziach co w ptakach

szukali dobra i piękna

CHCIAŁAM

/ Małgorzata Ciechomska /


Chciałam z tobą wejść na drzewo

w karty grać listowiem chmur

na gałęzi trwonić dni


Chciałam szeptem oczy sycić

tulić dźwięki w ciszy

niech trwanie znam


ty i ja

niezrozumienia dwa

TROCHĘ SZALONA

/ Małgorzata Ciechomska /


Nawiedzona

w białych szelkach

szpilki czerwone

niebieska sukienka


Wszystko w niej szalone

Nawiedzona- to fakt!

Włos rozwiany- ech!


Usta usta usta

biodra z czekolady

Usta usta usta

w gumkach serc


Nawiedzona trochę szalona

wiedźma codziennie będzie palona

babcie co w oknach siedzą

wszystko o niej wiedzą

wszystko wiedzą


Nawiedzona może szalona

usta wyplątała z jego ust

idzie w białych szelkach

szpilki czerwone

niebieska sukienka

W KOSZULCE

/ Małgorzata Ciechomska /


Zobaczył ją w pozie najczulszej

leżała w lśniącej koszulce

krucha i drżąca cała

wysokie C wyciągała


Gdy wiatr zawiał

dmuchnął jej pod rąbek

maluchno

brakowało

a już by rozebrał

golutką taką zostawił


i bawił się nagością oj bawił

całował krągłości i linie

i czekał aż podniecenie minie


wtedy


złoży litery od nowa

i powstanie wiatru

z kartką rozmowa

WYZNACZAM PANU

/ Małgorzata Ciechomska /


Wyznaczam Panu na spotkanie

miejsca publiczne

nie wchodzi w grę sauna jacuzzi

ani dom z pracownią gitar


Może być park z platanem

i las gdy brzozy ma

gdzie wrzosy jak atrament

gdzie igliwia blask

ostatecznie nocą

kawiarnia pod Sukiennicami

bar NON STOP z tańcem brzucha



Nie wiem co się stało wyznaczam Tobie

na spotkanie miejsca prywatne


i może być sauna jacuzzi

może też być dom

z pracownią gitar


Może być park z platanem

i las gdy brzozy ma

gdzie wrzosy jak atrament

gdzie igliwia blask

ostatecznie nocą

kawiarnia pod Sukiennicami

bar Non Stop z tańcem brzucha


Wyznaczam tobie na spotkanie

Wyznaczam tobie

CHAPEAU BAS MUZYKO

/ Małgorzata Ciechomska /


Tylko kiedy śpiewam płynę w niebo

jestem aniołem skrzydła mam

nieważna niepogoda choć siąpi deszcz

grad na werblach gra


Ja środek harmonii mam zwiedzam świat

jestem akordeonem na ulicach Montmartre

chapeau bas muzyko dni ! płyń

utrzymaj cugle nut w kopytach konia suń

zatrzymaj trudny czas na klawiaturze miast

graj! graj mi graj!


Tylko kiedy śpiewam płynę w niebo

podniebną aleją gwiazd

tu Georges Brassens Edith Piaf


Jacques Brel gra- jestem ja


Ja środek harmonii mam zwiedzam świat

jestem akordeonem na ulicach Montmartre

chapeau bas muzyko dni! płyń

utrzymaj cugle nut w kopytach konia suń

zatrzymaj trudny czas na klawiaturze miast

graj! graj mi graj!

MIRAŻE W GŁOWIE

/ Małgorzata Ciechomska /


Uciekasz przed sobą

w pola tulipanów

uciekasz przed sobą

wiatraki mielą oddech i ból


W liść klonu

pachnący żywicą

uciekasz


Nie ma tu

tam

policzone tęsknoty

syrop dni i byt


Tyle dróg szerokich

a miedze

nie twoje


Miraże w głowie lepsze niż

bez w maju

Nie uciekniesz przed sobą

nie ma tych miejsc

Edenu, jabłek Ew!


Akordy

pasaże flażoletów

samotny jasiek

wracają

LAWINA I JUŻ

/ Małgorzata Ciechomska /


Ten dzień choć wstawał nieśmiały

zacząłeś od strasznej kabały

od lewej nogi co łóżko trąca

i kawy gdy parzy język zbyt gorąca

potem lawina toczyła się już

magma zalewała nerwy co i rusz


Klucze zatrzaśnięte w samochodzie

alarm wyjący – Security w drodze

Sąsiadka Róża – stówkę ubłagała

Choć nawet całusa nie dała


Potem na drodze zaliczyłeś rów

przebita opona wyciek z silnika

kiedy siedziałeś koszmarnie strapiony

podjeżdża ferrari – szyba w dół

za kierownicą (o rany!) czy pomóc panu

idziesz jak kukła marionetka


Ona pociąga za sznurki twoich dusz

jedna -zostaje czeka na Assistance

druga-z pięknością zalicza gęsty las

potem nic nie wiesz -urywa się film


Otwierasz oczy…

Stary- czy to ty ?

Nie do wiary

ale się urządziłeś!

TAKI MAŁY, TAKI INNY

/Małgorzata Ciechomska /


We wrzosach polny mak

myśli- samotny

nie! jedyny

w tym naiwny


W śmiechu nieba mieni twarz

płatki czesze karmin czyści

czy nie powie że jest winny


Czego szuka

czemu wrzosy nie szumiały

taki mały polny mak


Tyle wrzosów wokół ciebie

teraz szumią liście

taki mały taki inny


Czego szuka

czemu wrzosy nie szumiały

taki mały polny mak

WARIAT W BIEGU

/ Małgorzata Ciechomska /


Może złapiesz motyla jak kwiat całuje

może ćmą zostaniesz bijąc w okno

nie wiem ile prawdy zostanie z tego

gdy świat wariat w ciągłym biegu


Samoloty przecinają korytarze

jak delfiny w ślizgu

pociągi deja vu przecinają perony

tłum czeka hipnoza działa


A ty tak mała jak szpilka

do poduszki tulisz policzek

kolibra przyspieszony rytm

na nitce bije o szyję

lżej niż dotyk motyli


Nie zabijaj tej chwili

nie zamykaj okna

wpuść promień powietrza

zatrzymaj we włosach

wpleć we włóczkę swetra

codziennie będzie śpiewał


A ty taka wiotka jak wiklina

nie przeklinaj życia

nie przeklinasz życia czasu nie przeklinasz

wtulona w zapach swetra

z nim będziesz o motylach śpiewać


Może złapiesz motyla

może ćmą zostaniesz

nie wiem ile prawdy zostanie z tego

gdy świat wariat w ciągłym biegu


Świat wariat w ciągłym biegu

świat w biegu

wariat w biegu…

PORADZĘ SOBIE

/ Małgorzata Ciechomska/


Poradzę sobie z tęsknotą

odstawię do kąta

może każę klęczeć na grochu

by ją mocniej bolało

Będzie wtedy ruda lub czarna

niechciana jak kleszcz

z rozmazaną twarzą

przez milion łez


I co mi z tego skoro wróci

jeszcze wiele razy

i co mi z tego kiedy

drzwi otworzy nocą

Wtedy zamknę oczy

bez krzyku aby nie słyszała

gdzie jestem zgasnę

kolejnym światłem do rana


Poradzę sobie z tęsknotą

w gorzkiej kawie

rozwichrzę jej włosy ostro zamieszam

by spadła na dno i utonęła

Będzie wtedy nijaka

ani ruda ani czarna

bez wpływu na deszcz i zdarzenia

bez wpływu na zdarzenia


I co mi z tego skoro wróci

jeszcze wiele razy

i co mi z tego kiedy

drzwi otworzy nocą

Wtedy zamknę oczy

bez krzyku aby nie słyszała

gdzie jestem zgasnę

kolejnym światłem do rana