Biografia
 

Urodziłam się w Jadowie na skrzyżowaniu szlaków handlowych, dzięki czemu już w 1475 roku miejscowość ta zyskała przywilej targowy i prawo organizowania jarmarków. Stąd do dziś rodzina pozwala sobie na żarty, jakoby zostałam kupiona na targu. Nie zawsze jest to zabawne, ale upatruję w tym pewnych znaków. Odkąd pamiętam wszystko mnie interesowało, a szczególną estymą darzyłam sztuki artystyczne, o ironio handel to mój najsłabszy punkt. Już jako trzyletnia dziewczynka robiłam furorę śpiewem i tańcem na licznych folklorystycznych imprezach, na których znikałam wraz z dziadkami nawet na tydzień. W szkole natychmiast to odkryto. Nie było wydarzenia bez mojego udziału. Recytowałam wówczas z uwielbieniem Kochanowskiego, Słowackiego, Gałczyńskiego, zdobywając wiele nagród. Byłam przy tym niespokojną duszą, nie dającą się ujarzmić, co podobno pozostało mi do dziś.

Okres licealny (VIII LO im. Władysława IV w Warszawie) oraz studia (Uniwersytet Warszawski) to czas przygody ze śpiewem klasycznym pod artystycznym kierunkiem Sabiny Włodarskiej w Teatrze Wielkim Opery Narodowej. Na bezludną wyspę zabrałabym gramofon oraz dość zróżnicowaną płytotekę, od muzyki klasycznej po alternatywną, od Chopina po Bjork. Nie zabrakłoby oczywiście piosenki aktorskiej i poezji, które towarzyszą mi od zawsze.

Piszę namiętnie, na zawołanie lub mam okres posuchy, kiedy oznajmiam koniec, wypaliło się i żadna ze mnie poetka. Kiedy wychodzę z tymi produktami na zewnątrz, zawsze jest to zauważone. Moje wiersze publikowano w kilku antologiach, a w 2011 roku ukazał się autorski tomik „Suwak rzęs”. Mam na swoim koncie również wystawy malarskie indywidualne i zbiorowe takie na poważne, w galerii a nawet dla żartu gdzieś na wodzie. To kolejna dziedzina artystycznego działania, bez której trudno byłoby mi żyć. Zawsze mam przy sobie ołówek i szkicownik. Zresztą piszę i rysuję wszędzie oraz na wszystkim, co wpadnie mi w ręce.

W roku 2013 rozpoczęłam na poważne działania fonograficzne, ulegając wcześniejszym kilkuletnim namowom, aby wrócić do śpiewania. Byłoby wówczas lepiej usiąść w kąciku i poczekać aż mi przejdzie albo powoli wyciszyć w sobie odruchy dobrego serca. Teraz mam pełną głowę melodii oraz pytań, co z tym zrobić? I tak, pod wpływem słabości do zapewnień ludzkich zostałam producentem muzycznym, decydującym o kształcie własnej płyty. Po wielu przygodach, współpracy z nauczycielami śpiewu, impostacji głosu, szybkiej szkole aranżacji muzycznej, w marcu 2014 roku trzymałam płytę „ Pasaże” w dłoniach. Był to oczywiście winylek, małe czarne kółeczko, okupione ogromnym wysiłkiem, bo jak już biorę się za coś, to doprowadzam sprawy do końca. Muzyka to wspaniały świat, świat w którym będąc, nie mam zmartwień, „ jestem aniołem i skrzydła mam” (Chapeau bas muzyko!). Inaczej rzecz ma się z tzw. gałęzią estradową, która rządzi się własnymi, niekoniecznie szlachetnymi regułami gry.

Dziś wiem, że nie chciałabym rezygnować z obranych dróg artystycznego rozwoju. Bliska jest mi i piosenka, i poezja, i malarstwo, i teatr oczywiście. Mój świat jest prawdziwy, pełen pasji, emocji i wyzwań. Totalny jak festiwal, który tworzę pod nazwą Totalnie Teatralnie. Wszystko jest możliwe trzeba tylko chcieć! Pozdrawiam Państwa z pewnym przesłaniem, proszę spróbować choć raz w życiu dorosłym napisać autobiografię a może namalować autoportret. To niezwykle kształcące zadanie czego właśnie doświadczyłam... w moim nie ma obciętego ucha ani grimmowskiego uszkodzenia skrzydełek, jest za to odrobina żartu i dystansu do siebie samej.